Objazdówka po Europie 2017 – Słowacja

with Brak komentarzy

16.07 niedziela

Z samego rana wyjechaliśmy z Litomyśla. W drodze do Terchovej zatrzymaliśmy się na drugie śniadanie. Oprócz kanapek, które mieliśmy ze sobą, zjedliśmy w przydrożnej restauracji „Farmerska Basta” bardzo smaczny rosół oraz kiepskie frytki. W Terchovej, do której się wybieraliśmy, moi rodzice spędzali urlop. Mieliśmy do nich dołączyć na 2 noclegi.

Po piętnastej dojechaliśmy do Terchovej, gdzie od razu pojechaliśmy na obiad do Starego Majera (Vrátna dolina, 01306 Terchová). Tam zjedliśmy pomidorową z serem, drobiowy kotlet z frytkami, gulasz z knedlikami i Dawid wypił sobie lokalne piwo (60 zł).

obiad u Starego Majera

Po obiedzie pojechaliśmy zameldować się w Penzión Admit. Po rozpakowaniu bagaży udaliśmy się na spacer i podwieczorek (ciasto, gorąca czekolada, lody łącznie 21 zł). Następnie przeszliśmy się do pobliskiego Lidla na zakupy oraz pod górę z Janosikiem.
Tomek postanowił wejść na sam szczyt aż do Janosika. Dziadek zgodził się mu towarzyszyć. Dawid, uznając że nasze dziecko za 300m będzie chciało wracać lub na apa stwierdził, że jak dojdą do połowy to dołączy. Doszli. Na samą górę.

Janosik

Kiedy zeszli na dół poszliśmy na znajdujący się tuż obok placyk zabaw z mini zoo (króliki, kury itp.).
Koło 20:00 zmęczeni znaleźliśmy się z powrotem w pensjonacie.
17.07 poniedziałek
Od rana, zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do Skansenu Vychylovka - Muzeum Wsi Kisuckiej (34 zł). Na miejscu oglądaliśmy stare zabudowy, owce, zjedliśmy drugie śniadanie (kawa i ciasto kupione na miejscu oraz owoce i kanapki zabrane ze sobą).

Skansen Vychylovka owce

Przejechaliśmy się kolejką wąskotorową (34 zł). Tomek uwielbiający pociągi był zachwycony.

Skansen Vychylovka pociąg 1
Skansen Vychylovka pociąg 2

Po wizycie w skansenie przejechaliśmy się na obiad do Janosikowej Koliby. Zjedliśmy bardzo smaczny obiad, w którego skład wchodziły: rosół, kotlet z kurczaka z frytkami, placki ziemniaczane z szynką oraz tradycyjnie już piwo (70 zł)).
W planach mieliśmy zostawić Tomka z dziadkami a sami zwiedzać Janosikove Diery, ale mój pierwszy trymestr znów dał o sobie znać. W efekcie Tomek poszedł się pobawić z dziadkami, a my wróciliśmy odpocząć w pokoju.

Tomek z babcią Lidką Terchova
Tomek gra w piłkę

18.07 wtorek

Koło południa opuściliśmy Terchovą i skierowaliśmy się w stronę miasta Liptowski Mikulasz. Tam podczas miłego i bardzo gorącego spaceru zatrzymaliśmy się na coś słodkiego. Ja zjadłam pyszny kawałek sernika a panowie lody (17 zł).

Ochłodziliśmy się trochę w fontannie, zrobiliśmy kółeczko po centrum oglądając architekturę i po zjedzeniu kanapek pojechaliśmy w dalszą drogę do Rożniawy.

Dawid i Tomek na lodach

Po drodze zatrzymaliśmy się na obiad w Nostalgie, gdzie zjadłam przepyszne gnocchi z łososiem i krewetkami, a Dawid zamówił stek z kurczaka z pieczonymi ziemniaczkami (60 zł). Tomek tradycyjnie zjadł trochę mojego i trochę jego dania. Planowaliśmy spacer po obiedzie, ale niespodziewana burza zmusiła nas do biegu w kierunku samochodu. Wieczorem dotarliśmy do Apartments Sárika. Właściciele okazali się bardzo przyjacielscy. Zaproponowali nam domowej roboty śliwowice, której niestety ja z racji ciąży nie mogłam spróbować, a Dawid nie pija mocniejszych trunków. Tomek spędził cały wieczór bawiąc się na podwórku z córeczką gospodarzy.

Zostaw swój komentarz