Objazdówka po Europie 2017 – powrót

with Brak komentarzy

26.07 środa

Nocowaliśmy pod Bratysławą w Rusovský Penzión i oprócz noclegu mieliśmy na miejscu jeszcze śniadanie. Przed restauracją hotelową był plac zabaw, na którym Tomek pobawił się po śniadaniu i pojechaliśmy do centrum Bratysławy. Zaparkowaliśmy za darmo poza strefą płatnego parkowania i pieszo przespacerowaliśmy się na Stare Miasto.

Bratysława - Olga i Tomek

Pogoda uległa dużej zmianie i miasto przywitało nas deszczowo. Na szczęście opady były przelotne i mimo mniej sprzyjającej aury mogliśmy pospacerować po starym mieście. W stolicy Słowacji byliśmy z Dawidem już kilkukrotnie, więc na spokojnie sobie spacerowaliśmy, chłonąc atmosferę tego pięknego miasta. Obiad zjedliśmy w polecanej w Internecie knajpie „Divny Janko” (Jozefska 2), która mimo lokalizacji blisko centrum nie opróżniła naszych kieszeni. Zamówiliśmy 2x rosół, kotlet z kurczaka z serem + frytki + sos, panierowany kalafior + ziemniaki + sos, lemoniada, gotowane warzywa (72 zł). Porcje były bardzo duże, tak że nawet nam głodomorom nie udało się zjeść wszystkiego.

Dawid miał ambitny plan przespacerowania się na zamek, jednak wszystkie drogi ze starego miasta na zamek zawierają schody. Niezliczoną ilość schodów. My byliśmy wózkiem, więc przy tej wizycie zrezygnowaliśmy z oglądania zamku (z tego, co pamiętam z poprzednich wyjazdów - można podjechać samochodem od drugiej strony).

Bratysława -Tomek

Na podwieczorek pojechaliśmy do malutkiej naleśnikarni „Palacinka Lacinka” (Šancová 18) w stylu naszych barów mlecznych. Do wyboru są różne nadzienia do naleśników zarówno te wytrawne, jak i słodkie i każdy komponuje sobie takie naleśniki, na jakie ma ochotę. Za nasze podwieczorkowe naleśniki (1x banan, 1x dżem, 2x twaróg + dżem, 1x kukurydza + sos tatarski) zapłaciliśmy 19 zł. Wzięliśmy również naleśniki na wynos tak, aby zjeść je na zimno na kolację. O 19:00 wyjechaliśmy z Bratysławy i pojechaliśmy w kierunku granicy Polsko-Słowackiej.

 

27.07 czwartek

Nocowaliśmy w Motel Skalka  przy trasie, a od rana pojechaliśmy do Polski. Zboczyliśmy z trasy tylko na chwilę, bo przekonałam Dawida, że koniecznie musimy wjechać do Lidla i kupić Marlenkę (pyszne ciasto!). W Polsce pojechaliśmy do Parku Dinozaurów, gdzie Tomek jak przystało na małego wielbiciela dinozaurów, był zachwycony.

Park dinozaurów - Tomek 1

W parku oprócz oglądania dinozaurów było przewidziane dla dzieci wiele innych atrakcji. W czasie kiedy Tomek z Dawidem szaleli na placu zabaw, ja wypiłam kawę. Na obiad zjedliśmy bardzo smaczną pizzę (31 zł). Po wizycie u dinozaurów pojechaliśmy do Krakowa do znajomych, gdzie zostaliśmy do poniedziałku.

Park dinozaurów - Tomek 2

Zostaw swój komentarz