Nowe ZOO w Poznaniu

with Brak komentarzy

W skrócie:

Łączny czas spędzony w ZOO: 4 godzin i 30 minut

Parking: obok ZOO płatny, trochę dalej darmowy

Bilet rodzinny: 35 zł (w tygodniu), 50 zł (w weekendy i święta)

Jedzenie i picie: własne zimne napoje i II śniadanie, kupiliśmy: kawę.

Przewijak: w łazience przy wejściu

Strona ZOO:  http://www.zoo.poznan.pl/

Subiektywna ocena:

4 radosne buzie

 

Flamingi w ZOO

W piątek, w czasie długiego weekendu majowego wybraliśmy się do Nowego ZOO w Poznaniu. To była pierwsza wizyta chłopców w tym ZOO. My ostatni raz byliśmy tam milion lat temu, jeszcze przed wybudowaniem słoniarni (a ta powstała w 2008 roku). Można więc powiedzieć, że dla każdego z nas była to pierwsza wizyta 😉

Do ZOO przyjechaliśmy samochodem. Można zaparkować na płatnym parkingu koło ZOO. Koszt parkowania to 3 zł za godzinę w tygodniu i 4 zł w weekendy i święta. My postanowiliśmy zaoszczędzić trochę i zaparkować kawałek dalej na darmowym parkingu. Najbliżej ZOO bezpłatnie można zaparkować tutaj:

Niestety jak przyjechaliśmy, wszystkie miejsca były już zajęte. Na szczęście mieliśmy znaleziony inny punkt, w którym można za darmo zaparkować niedaleko Nowego ZOO. Trochę dalej, bo jakieś 850 metrów od Nowego ZOO. Michałek w wózku, Tomek na dostawce do wózka, więc w jedną stronę szliśmy ok 10 minut. W ZOO spędziliśmy 4,5 godziny więc zaoszczędziliśmy 15 zł na parkingu – w sam raz na lody 🙂

Bilety do Nowego ZOO można kupić na trzy sposoby. Tradycyjnie w kasie, w biletomacie i online. My wybraliśmy zakup biletów online. Jest to najwygodniejsza opcja, dzięki której można uniknąć kolejek przy wejściu.

ZOO jest bardzo duże, trzeba się sporo nachodzić, ale dzięki temu zwierzęta nie są ściśnięte na małych wybiegach. Zwierzęta mają dużo swobody, przez to jednak niektóre zwierzęta widzieliśmy tylko z daleka np. zebry:

Zebra w tle
Tomek, Dawid i żyrafy

Po ZOO kursuje darmowa kolejka, której trasę możecie zobaczyć TUTAJ Do kolejki można wsiąść z wózkiem. Wsiadaliśmy na samym początku wizyty na pierwszym przystanku kolejki, więc nie mieliśmy problemów aby zmieścić się z wózkiem. W późniejszych godzinach kolejka była bardziej oblegana i mógłby to już być pewien problem.

 

Tomek i niedźwiedź

Podczas wyprawy do ZOO Tomek zachwycał się flamingami, foką i niedźwiedziami. Trafiliśmy też na pokazowe karmienie zwierząt. Tapiry zajadały się ze smakiem jabłkami, a zafascynowany Tomek nie odrywał od nich oczu. Na terenie ZOO można wypić kawę, zjeść coś słodkiego lub zjeść obiad. My mieliśmy własny prowiant, kupiłam więc tylko kawę. Tomek chciał lody, ale był przeziębiony. Zadowolił się winogronami i ciasteczkami, które mieliśmy ze sobą.

Tomek, emu i tapiry
emu

Zostaw swój komentarz